Zaledwie kilka miesięcy temu (11 marca 2016 roku) weszły w życie kluczowe przepisy nowelizacji "ustawy antylichwiarskiej", które ograniczały koszty pożyczek i wprowadzały dodatkowe wymagania dla pożyczkodawców. Okazuje się, iż rząd Prawa i Sprawiedliwości planuje kolejne zmiany, które mogą oznaczać prawdziwe trzęsienie ziemi na rynku pożyczkowym.

 

Nowa propozycja PIS - koniec chwilówek?

8 grudnia na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości (http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12292908) pojawił się dokument zatytułowany "Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw". Jak się okazało, zawiera on liczne zmiany w prawie karnym dotyczące sankcji za lichwę, a także modyfikacje prawa bankowego, ustawy o kredycie konsumenckim i kodeksu cywilnego.napis EXIT z palcem

Wydaje się, iż największe kontrowersje wzbudzają właśnie zapisy dotyczące kwestii finansowych (a nie karnych). Nowelizacja dotknie zarówno niektóre banki, jak i w zasadzie wszystkie podmioty niebankowe. Dla firm pożyczkowych w skrajnym przypadku może oznaczać to nawet koniec działalności (lub mocne ograniczenie rentowności).

Jakie zmiany są planowane w pożyczkach?

Warto dodać, iż intencją autorów projektu ma być naturalnie ochrona konsumentów przed nieuczciwymi pożyczkami, którą ogólnie można określić "walką z lichwą". Natomiast efekt końcowy ustawy może przynieść odwrotny skutek i rozrost podziemia pożyczkowego (chyba że sankcje karne skutecznie odstraszą).

Najpierw jednak przyjrzymyjmy się głównym aspektom prawa karnego - największą (dodajmy: pozytywną) zmianą jest modyfikacja definicji lichwy (co zdecydowanie ułatwi udowodnienie jej stosowania), oraz wprowadzenie kar pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat za żądanie od konsumenta nadmiernych świadczeń. Jest również kilka innych zmian, które mają zostać wprowadzone równolegle również w prawie bankowym i ustawie o SKOK.

Zmiany wydają się korzystne - w czym zatem problem? Projekt zakłada między innymi zmianę artykułu 36a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim. Zmiana konkretnie dotyczy obniżenia pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego.

Obecnie obowiązujące (od 11 marca 2016 roku) maksymalne limity pozaodsetkowych kosztów wynoszą:

  • 25% kwoty kredytu + 30% kwoty za każdy rok trwania umowy (całkowita suma kosztów nie może przekroczyć 100% kwoty).

Proponowana zmiana brzmi następująco:

  • 10% kwoty kredytu + 10% kwoty za każdy rok trwania umowy (całkowita suma kosztów nie może przekroczyć 75% kwoty).

Łatwo zauważyć, iż obniżka kosztów jest znaczna. Co to oznacza w praktyce? Obecnie przykładowa chwilówka w kwocie 500 zł na okres 30 dni oznacza maksymalnie łącznie 141,60 zł kosztów. Po zmianach ten limit wyniósłby 58,26 zł. Łatwo obliczyć iż jest to niemal 60% mniej.

Komentarz prezesa Związku Firm Pożyczkowych

Prezes ZFP, Jarosław Ryba, na łamach portalu Bankier.pl negatywnie skomentował tą propozycję, twierdząc iż tak radykalne obniżenie limitów może doprowadzić do zamknięcia wielu instytucji pożyczkowych i trudnych do przewidzenia patologii. Jednocześnie uznał ściganie nieuregulowanych pożyczek i karanie osób zajmujących się nieprofesjonalnym pożyczaniem za zasadne.

Co dalej z pozabankowym rynkiem?

Pierwszy efekt nowych propozycji można było zaobserwować na londyńskiej giełdzie - przez weekend akcje spółki IPF (właściciel marki Provident) spadły o ponad 40%. Również w Internecie (także na obecnej stronie) wzrosło zainteresowanie tematem nowelizacji ustawy antylichwiarskiej.

Czarna wizja likwidacji rynku pożyczkowego nie musi się oczywiście spełnić, jednak obecnie są ku temu przesłanki. Jeśli natomiast firmy przetrwają "dobre zmiany", klient będzie miał dostęp do dużo tańszych chwilówek. Pytanie jak wówczas będzie wyglądała ich przyznawalność (można przewidywać znaczny spadek), a przede wszystkim - czy ktoś będzie ich udzielał.

Na razie projekt jest w fazie opiniowania, nie wiadomo czy jakieś argumenty zostaną uwzględnione przez PIS i ostateczny kształt zmian będzie inny - na odpowiedzi trzeba poczekać.

Aktualizacja - styczeń 2017

Na stronie projektu pojawiło się w połowie stycznia bardzo dużo ciekawych opinii i uzgodnień na temat projektu. Oprócz merytorycznych błędów, w uwagach wskazywano najczęściej na brak zasadności nowelizacji limitów pozaodsetkowych kosztów po zaledwie kilkumiesięcznym okresie, oraz możliwość likwidacji legalnego rynku z racji braku rentowności.